PROFIL OFICJALNY W POLITYCE – NIE TAKI DIABEŁ STRASZNY!

Marzec 18, 2019 Socialowl 0 Comment

Kochane sówki! Dziś chciałabym zacząć cykl artykułów na tematy polityczne. Ale nie ma się czego obawiać! Nie będziemy o polityce jako takiej dyskutować, bo nieistotne jest w tym kontekście, po jakiej stronie barykady ktoś stoi, ale razem zastanowimy się nad tym, w jaki sposób polityk czy samorządowiec może zaistnieć w sieci i po co mu to potrzebne.

Mam dość spore doświadczenie w zakresie prowadzenia kampanii, zajmuję się tym już od ok. 12 lat i niejedno widziałam. Jednym z największych moich problemów na początku współpracy z nowym klientem zajmującym się polityką jest zawsze wytłumaczenie do czego służą social media, czemu koniecznie trzeba tworzyć profil oficjalny i dlaczego to tak ważne i potrzebne. Bardzo wielu z moich klientów posiadało profile prywatne, w których polityka przeplatała się z życiem prywatnym, śmiesznymi memami i niewybrednymi komentarzami bliskich znajomych, którzy mogą pozwolić sobie na poufałość.
Przyjrzyjmy się bliżej temu, co zyskujemy tworząc profil oficjalny i na bieżąco go aktualizując.

  1. Profil oficjalny jest przestrzenią do dyskusji publicznej.
    Prywatne konto nią nie jest i nie powinno być. Nie jest to tylko moje zdanie, ale zdanie światowych specjalistów i mądrych książek o prowadzeniu kampanii i byciu osobą publiczną. Myśląc o publicznej debacie na prywatnym profilu zawsze wyobrażam sobie, że ktoś obcy wchodzi do mojego domu, nie ściąga butów i zaczyna grzebać mi w lodówce. Naprawdę – oddzielmy życie publiczne od prywatnego. Będzie to bardziej profesjonalne i będziemy przy okazji zdrowsi – i my i nasi klienci.

  2. Na profilu prywatnym nie można planować postów.
    W pracy z social mediami planowanie postów jest niezwykle ważne. Po to robimy planery, opracowujemy strategię, żeby można było rzeczy sensownie zaplanować, a nie publikować ad hoc. Nie zawsze mamy czas czy możliwość wrzucić coś „już”. Czasem pojawiają się posty nieprzemyślane czy błędy. Nie warto spieszyć się i pracować w taki sposób, bo często odbywa się to kosztem jakości komunikacji.

  3. Na profilu prywatnym nie można robić żadnych kampanii promocyjnych czy promować postów.
    Zasięg mamy jaki mamy. Nawet, jeśli posiadamy 5 000 znajomych, a nasz post dotrze do połowy z nich, nie jest powiedziane, że nie potrzebujemy większych zasięgów. Przy kampaniach wyborczych w miastach czy kampaniach do Sejmu, Senatu, Parlamentu Europejskiego potrzebujemy maksymalizować liczbę odbiorców. Do tego potrzebujemy płatnej promocji w postaci kampanii wizerunkowej lub promocji konkretnych postów, a tego z profilu prywatnego zrobić zwyczajnie nie możemy.

  4. Na profilu prywatnym nie ma statystyk.
    Nie mamy żadnych informacji o zasięgach, wyświetleniach, konwersji. Nie dowiemy się, jaki jest nasz najlepszy „czas antenowy”, ile ludzi widziało post, jaki mamy stosunek wyświetleń do reakcji. To wszystko są dane, które dla polityki są niezwykle istotne – świadczą o rozpoznawalności, sympatii, wskazują na chęć interakcji ludzi z naszym klientem. Z jednej strony, jest tak, jak mawiał brytyjski polityk Benjamin Disraeli: „Istnieją trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, okropne kłamstwa, statystyki”. Z drugiej natomiast to właśnie statystyka jest wyznacznikiem naszej pracy i pozwala na określenie najważniejszej rzeczy – tego, czy wykonujemy ją dobrze.

  5. Do profilu prywatnego mamy ograniczony dostęp.
    Może zabrzmi to kolokwialnie, ale średnio fajnie logować się do czyjegoś prywatnego Facebooka. Raz, że wymaga to na okrągło przełączania kont, co jest bardzo uciążliwe. Dwa, że dostajemy czyjegoś newsfeeda, który jest prywatny i nie powinien nas interesować. Trzy, że są tam prywatne rozmowy, które siłą rzeczy zobaczymy, jeśli ktoś do naszego klienta napisze – przecież okienko Messengera otwiera się automatycznie.
  6. Profil prywatny ogranicza się do 5000 osób.
    To trochę mało, jeśli w mieście mamy np. 100 tysięcy mieszkańców, prawda? Sami zawężamy sobie w ten sposób grupę odbiorców naszych treści.
  7. Profil prywatny ma mniejszy zasięg.
    Content udostępniany prywatnie pokazuje się tylko naszym znajomym. Takiego profilu nie ma też w sugestiach wyszukiwania dla osób zainteresowanych daną tematyką – np. polityka regionalna, życie miasta itp. I znów tracimy kolejnych potencjalnych odbiorców, a później wyborców.
  8. Prywatny profil nie pozwala agencji na moderację dyskusji.
    Nie pozwala lub znacznie ją utrudnia. Z jednego urządzenia możemy logować się tylko na jedno Facebookowe konto. Mając gorącą dyskusję na profilu prywatnym polityka musimy ciągle na nim pozostawać, podczas gdy do profilu oficjalnego dostęp daje nam manager firmy i możemy jednocześnie monitorować wiele wątków i korespondować np. z klientem w celu ustalenia jednej linii dialogowej.
    Kolejną kwestią jest to, co usuwać a czego nie, w jaki sposób moderować taką „publiczno-prywatną” dyskusję. Bo w końcu to konto prywatne, możemy wyrzucić lub zaakceptować co chcemy. Nie ma tu dla mnie jasnego i jednoznacznego kryterium demarkacji, co jest, a co nie jest w takiej wymianie zdań akceptowalne. Co innego na profilu publicznym – to miejsce do otwartej, kulturalnej debaty, której zasady wydają się być dużo jaśniej określone.
  9. Kto jest, a kto nie jest znajomym?
    Wiele osób chciałoby wiedzieć coś więcej na temat danego polityka. Jakie szkoły ukończył, jakie ma sukcesy na koncie, czym się na co dzień zajmuje. Ci, którzy nie znają go osobiście raczej nie wyślą mu zaproszenia do grona znajomych. No bo przecież jaka to znajomość? Nigdy się osobiście nie widzieli, nie uścisnęli sobie rąk, nawet z widzenia się nie znają. Taka osoba nie zobaczy wielu postów udostępnianych na profilu prywatnym polityka, nie będzie ich też komentować. Na profilu publicznym mamy za to dostępną zakładkę dedykowaną biogramowi. Warto ją wykorzystać, aby się przedstawić i opowiedzieć o swoich dokonaniach. A żeby widzieć, jakie treści udostępniamy – wystarczy kciuk do góry na stronie – „Lubię to!”.
  10. Współpraca
    Nie widzę absolutnie żadnego powodu, dla których oba profile – ten publiczny i ten prywatny – nie mogłyby współpracować. Z automatu zapraszamy wszystkich znajomych do polubienia oficjalnego fanpage’a, publikujemy notkę o tym, dlaczego zdecydowaliśmy się na jego otwarcie i voila! A potem zasięgi generyczne robią zasięgi dalsze – do znajomych znajomych i znajomych tych znajomych. Rozdzielamy bardziej życie prywatne od publicznego i najcięższe dyskusje przerzucamy tam, gdzie ich miejsce. Zawsze można crossportować lepsze czy ważniejsze posty na oba profile. Wtedy mamy pewność, że zostaniemy usłyszani.

A Wy? Macie jakieś doświadczenia lub przemyślenia w tym zakresie? Koniecznie podzielcie się w komentarzach!



leave a comment